niedziela, 27 lipca 2014

W sumie to nic ale coś :D

     Nie mam pojęcia o czym dzisiaj napisać w ogóle nic ciekawego się nie dzieje i nudzi mi się :P Zrobię sobie dzisiaj maraton jakiegoś serialu czy coś :P Dawno nie oglądałam ,,Zika i Lutera,, ( nie wiem jak to się pisze) więc pewnie ich sb włączę :P Może w dzisiejszym poście przedstawię Wam moją kruszynkę, pieska i całą jego historię jak do nas trafił :D

    Więc mój kochany szaleniec ma na imię Kapi jest chłopczykiem :- Miałam jeszcze jednego psa Astafa był mieszany z Amstafem i byli najlepsiejszymi braćmi aż w końcu zaczęli się gryźć i to dobitnie :( Musieliśmy Astafowi znaleźć inny dom :'( ponieważ jeszcze jedna taka sytuacja i by się pozabijali na wzajem zwłaszcza, że Astaf miał w sobie krew naprawdę groźnego psa  :'( .

    Kapi w ogóle nie był w planach :D Haha. Któregoś dnia zdechła mi moja ukochana świnka morska i tak za nią rozpaczałam :( powiedziałam mamie, że natychmiast jedziemy po nową .... :( A mama powiedziała coś czego w ogóle się po niej, a zwłaszcza po niej nie spodziewałam - ,, Nie wolałabyś pieska? Takiego co by był w domu?,, Myślałam, że żartuje bo w życiu nie chciała mieć dwóch psów :/ No ale tak się ucieszyłam .... Zaczęłam szukać na necie na stronie schroniska jakiegoś ślicznego obywatela <3 Wtedy jeszcze Kapiego tam nie było .... Znalazłam takiego szczeniaczka, który miał jeszcze dwie siostry ale miał z niego wyrosnąć naprawdę ogromny pies. Kiedy zakomunikowałam o tym mamie powiedziała żebym sobie zadzwoniła do schroniska i dowiedziała się o nim co nieco :p (Ja 12 letnia istota w tedy, miałam zadzwonić do schroniska!!)
Strasznie chciałam tego psiaczka był taki słodziutki, wiem, że okropnie się bałam dzwonić tam ale nie miałam innego wyjścia... Napisałam sobie całą rozmowę na kartce, wszystkie pytania, które chciałam zadać. Niestety był to jedyny chłopczyk i był zarezerwowany a moi rodzice nie chcieli suczki... Jeszcze tego samego dnia pojechaliśmy do schroniska.... Kiedy oglądałam te wszystkie psy był tam taki jeden ala labrador i byłam już tak na niego nastawiona aż w takich jakby ukrytych boksach zobaczyłam mojego kochanego bobaska <3 Tak się cieszył, tak ciapusiowato próbował skoczyć łapkami na bramkę ale mu zjeżdżały :9 To był taki widok.... Aż mi się serce krajało normalnie .... Taki chudziutki był... Powiedziałam automatycznie, że go chcę .... Ale był tak młodziutki, że nie byłam pewna czy to piesek czy suczka i normalnie tak się wystraszyłam.... Ale mama powiedziała, że to pies... Boże jaka ja byłam szczęśliwa ! Rodzice stali przez jakieś 10 minut patrzyli się na niego i nic nie mówili aż nagle mama ,, To idziesz do tego biura?,, Jezu jak ja podskoczyłam! Poszliśmy do biura ale okazało się, że przybył on dopiero w nocy i muszą mu zrobić badania i szczepienia a to potrwa około tygodnia ..... Myślałam, że padnę ale mama powiedziała, że poczekamy i tata dał papiery i pan go dla nas zarezerwował :D Ale i tak to był ogromnie długi tydzień .....

    Przez cały tydzień się tak martwiłam, żeby nie zachorował, żeby nie zdechł od czegoś, żeby ktoś mi go nie wziął, a najbardziej przykre było to iż myślałam, że on czuje się niechciany i myśli, że go zostawiłam.
Kiedy obudziłam się tego ostatniego dnia (pamiętam go tak dokładnie) mieliśmy jechać po niego o 11.00 a była 7.00 nie wiedziałam co z sobą zrobić .... Kiedy w końcu pojechaliśmy pobiegłam normalnie do tego biura a mam powiedziała, że mieliśmy zarezerwowanego pieska z boksu któregoś tam (już nie pamiętam) to jakiś pan po niego poszedł i jak zobaczyłam przez okno, że go niesie to normalnie kamień spadł mi z serca, że jednak będzie ze mną <3 Jak go wpuścił do środka to tak skakał z radości jakby jakiegoś szaleju dostał <3 Skakał po mnie, po moich rodzicach piszczał słodko <3 Tak własnie Kapi znalazł się u mnie w domu <3

P.S I teraz apel ludzie! NAPRAWDĘ ZAMIAST BRAĆ PSY Z HODOWLI Z JAKIMIŚ RODOWODAMI PRZESZUKAJCIE SCHRONISKA, ZAADOPTUJCIE NIE KUPUJCIE! ONE NAPRAWDĘ CZUJĄ SIĘ PORZUCONE! WY IM DACIE DOM I MIŁOŚĆ A ONE WYNAGRODZĄ WAM TO OGROMNYM PRZYWIĄZANIEM! Kapi do tej pory chodzi za mną krok w krok, wstanę z fotela i przejdę do kuchni to on idzie razem ze mną. Czasami mnie to strasznie wkurza ale jak przypomnę sobie, że on mi to wynagradza i nie chce mnie stracić zresztą tak jak ja jego to miło mi się robi <3 (To jest już mój 4 pies ze schroniska) Naprawdę warto!!! <3

A tutaj parę fotek Kapciusia <3









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz